Mentor dla cudzoziemca

             

  Mentor dla cudzoziemca
          Ola Różycka, studentka psychologii, przez cały ubiegły rok opiekowała się Martiną,Włoszką z Bolonii, która przyjechała na Uniwersytet Warszawski studiować ekonomię.
Pomagałam jej załatwiać sprawy w dziekanacie, zapisać się do biblioteki, trafić na zajęcia, znaleźć mieszkanie. Samej byłoby jej trudno, bo nie znała polskiego – wspomina Ola.
Była mentorką – osobą, która pomaga zagranicznym stypendystom odnaleźć się na uczelni i w mieście. Takiego opiekuna dostaje każdy cudzoziemiec na Uniwersytecie Warszawskim.
Podobnie też jest w Szkole Głównej Handlowej.

     Ten zwyczaj przyszedł z zachodnich uczelni, na które co roku przyjeżdża wielu studentów z całego świata. Coraz więcej przybywa ich też do Polski. Polscy studenci zgłaszają się, żeby polepszyć swój angielski albo inny język. W ankiecie zgłoszeniowej podają, jaki język
znają i jaka ma być płeć ich podopiecznego. Bo mentorowanie szybko zmienia się we wspólne spotkania, imprezy, przyjaźń, a czasem nawet w coś więcej…
Kiedy zdarza się, że opiekun nie może zająć się studentem, do akcji wkracza Grupa Szybkiego Reagowania. Zastępuje mentora, by student obcokrajowiec nie czuł się zagubiony w mieście.
Zaprzyjaźniłyśmy się z Martiną. Spędziła w moim domu Wielkanoc. Chociaż moja mama nie zna włoskiego ani angielskiego, świetnie się porozumiewała z Martiną i bardzo się polubiły
– wspomina Ola. Mentorska znajomość przetrwała wakacje: piszą do siebie maile, a za pół roku będą się spotykały we Włoszech. Ola wyjeżdża na stypendium do Rzymu. I tam, jako zagraniczna stypendystka, będzie miała okazję zobaczyć, jak wygląda praca mentora od
drugiej strony.